Blog

Film o modelach biznesowych CC

Polecam dokument filmowy Francesa Pintera i Davida Percy’ego o alternatywnych modelach biznesowych związanych z publikowaniem treści na licencjach Creative Commons. Są to trzy 10-minutowe wywiady z Jonhem Buckmanem z Magnatune, blogerem Tomem Reynoldsem i Timo Hannay’em z Nature. Szczególnie interesująca jest rozmowa z Hannay’em, która pokazuje przemiany rynku publikacji naukowych.

Laureaci Nobla wzywają do większej otwartości w medycynie

Dwaj laureaci Nagrody Nobla - Sir John Sulston (medycyna 2002) i Joseph Stiglitz (ekonomia 2001) rzucają wyzwanie “moralnej korupcji” przemysłu medycznego, który niszczy rozwój współczesnej nauki. W otwartym liście do The Times Sulston i Stiglitz piszą, że istniejące przepisy chroniące tzw. własność intelektualną nie są przystosowane do dzisiejszych warunków i szkodzą nauce. Patentowanie genów i procedur medycznych blokuje innowacyjność, prowadzi do monopolizacji wyników i utrudnia dostęp do wiedzy. “Prywatne interesy firm farmaceutycznych biorą górę nad interesami pacjentów” - mówił Sulston na otwarciu Instytutu na rzecz Nauki, Etyki i Innowacyjności przy Uniwersytecie w Manchesterze.

Pytanie “Czyją własnością jest nauka?” jest kluczowe, a odpowiedź na nie będzie miała daleko idące implikacje dla postępu naukowego i sposobu dystrybucji osiągnięć naukowych. … Wierzymy, że nadszedł czas aby na nowo ocenić skutki istniejącego systemu praw autorskich, szczególnie w odniesieniu do prawa patentowego, nauki, innowacyjności i dostępu do technologii. Musimy ocenić czy system ten wspiera czy niszczy, czy działa na rzecz promocji postępu naukowego i dobra wspólnego czy je torpeduje. “

Apel noblistów zainaugurował narodową debatę “Who owns science?” na Uniwersytecie w Manchesterze.

Nowe książki nt. Open Access

Ostatnio ukazały się po angielsku 3 ciekawe książki nt. Open Access:

Stanford University School of Education wprowadza Open Access

Pracownicy School of Education Uniwersytetu Stanforda jednogłośnie przyjęli pod koniec czerwca obowiązek publikowania artykułów w formule Open Access. Jest to kolejny wydział amerykańskiej uczelni, który podąża za przykładem Faculty Arts and Sciences Harvardu. Oto fragment postanowień Stanfordu:

Działając na rzecz większej otwartości i poszerzania dostępu do osiągnięć naukowych wydział przyjmuje następujace zasady. Pracownicy wydziału udzielają Uniwersytetowi niewyłącznej, nieodwołalnej licencji o zasięgu światowym na udostąpnianie publikacji na wszystkich nośnikach pod warunkiem zaznaczenia autorstwa i niewykorzystywania publikacji do celow komercyjnych.

Harvard Law School w otwartym dostępie

Kolejny ważny wydział wkracza na ścieżkę OA! Kadra naukowa Harvard Law School jednogłośnie zagłosowała za narzuceniem obowiązku publikacji w internetowym repozytorium wszystkich artykułów napisanych przez pracowników wydziału. Jest to pierwszy wydział prawa w USA, który zdecydował się na takie posunięcie. Harvard Law School cieszy się wysokim prestiżem, w jej murach powstał również ośrodek badawczy poświęcony analizie nowych technologii i internetu - Berkman Center for Internet and Society.

Prof. Niezgódka o nowej społeczności wiedzy

Na ostatnim posiedzeniu Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich w Toruniu prof. Marek Niezgódka przedstawił wykład o przyszłości komunikowania naukowego. Wychodząc od pytania o przyszłość Biblioteki Wirtualnej Nauki szef ICM zapowiedział rektorom nadejście nowej społeczności wiedzy opartej o otwarty model przepływu informacji naukowej. Marek Niezgódka mówił o wprowadzaniu Open Access jako modelu obowiązującego na wielu światowych uczelniach a także o zmianach w modelu wydawniczym - przejściu od “legacy model“, w którym “autorzy piszą, wydawcy wydają a czytelnicy kupują” do “kreacji partycypacyjnej“, w której “kluczem jest innowacyjność a książki stają się zintegrowanym procesem, łączącym manuskrypt z komentarzami użytkowników, mediów, linkami, załącznikami audio i wideo“.
Profesor zadał pytania: Co z Polską? Czy stać nas na nieupublicznianie zasobów? Czy chcemy zatrzymać rewolucję? Zaapelował do rektorów o wspieranie otwartego modelu naukowego poprzez:

  • wspólny dla wszystkich polskich uniwersytetów mandat repozytoryjny,
  • wprowadzenie zasady jawnego opiniowania publikacji umieszczanych w repozytoriach,
  • uczynienie recenzji elementem działalności naukowej,
  • powołanie Koalicji na Rzecz Otwartej Nauki.

Prezentacja jest dostępna na stronach ICM.

Naukowcy zaczynają działać

Środowisko Open Access cieszy się nadal z pozytywnego wyniku głosowania na Harvardzie. Wydarzenie to jest jeszcze dodatkowo znaczące ze względu na aktywną rolę pracowników naukowych, którzy zadecydowali o wprowadzeniu polityki OA na wydziale. Zazwyczaj takie decyzje są narzucane odgórnie przez kierownictwo uczelni.
Idea Open Access staje się zatem coraz bardziej zrozumiała i atrakcyjna dla samych naukowców, którzy postanawiają przyłączyć się do działania. Bardzo radykalny krok podjęła jedna z najbardziej znanych amerykańskich badaczek
internetu, Danah Boyd, która postanowiła publikować jedynie w czasopismach Open Access. Boyd uzasadnia swoją decyzję w bardzo obszernym wpisie na swoim blogu.

Jestem bardzo podekscytowana faktem, że mój artykuł ukazał się w prestiżowym czasopiśmie “Convergence” wydawanym przez wydawnictwo Sage. Jednocześnie jestem głęboko sfrustrowana tym, że prawdopodobnie nikt z czytelników tego bloga nie będzie miał do niego dostępu, ani do innych ciekawych tekstów z tego wydania. [Cena subskrypcji czterech numerów "Convergence" wynosi 112$ dla osoby prywatnej i 515$ dla instytucji. Cena jednego artykułu wynosi 15$ za jednodnowy dostęp do pliku chronionego DRM]. Dlatego przysięgam, że był to ostatni artykuł, który opublikowałam w czasopiśmie, do którego nie ma publicznego dostępu. Bojkotuję zamknięte czasopisma i chciałabym aby inni naukowcy zrobili to samo.



Dalej Boyd tłumaczy:

Oto skrótowy obraz naukowego procesu wydawniczego. Naukowcy publikują teksty w czasopismach, które mają określoną renomę w danej dyscyplinie. Żeby osiągnąć sukces akademicy muszą publikować w czasopismach, które są cenione w ich dyscyplinie. Czasopisma wydawane są przez wydawców akademickich. Naukowcy poświącają swój czas na ocenianie artykułów do tych czasopism. Na podstawie tych recenzji redaktorzy podejmują decyzję o przyjęciu tekstów do druku. Zazwyczaj redaktorzy to wolontariusze, tylko niektórzy z nich dostają wynagrodzenie/stypendium. W zależności od polityki czasopisma artykuł jest następnie wysyłany do profesjonalnego redaktora, kóry odrzymuje za swoją pracę wynagrodzenie. Wydawca akademicki publikuje następnie czasopismo i wysyła je do wszystkich subskrybentów. Większość z nich to biblioteki uniwersyteckie, ale są wśrod nich również osoby prywatne.

Ci, którzy nie mają dostępu do biblioteki muszą sami zapłacić za dostęp. System ten powoli zaczyna się chwiać. Biblioteki nie maja juz przestrzeni do przechowywania fizycznych egzemplarzy i kończą się im pieniadze na subskrypcje czasopism, ktore i są czytane przez nielicznych. Zmuszane są zatem do dokonywania trudnych wyborów. Większość naukowców nie stać na zakup artykułów z czasopism, a więc pozostaje im dostęp poprzez bibliotekę. Skutkiem tego jest czarny rynek wymiany tekstów między naukowcami. “Ja ci dam Jenkinsa a ty mi daj Ito”. Nikt nie kupuje czasopism ponieważ są obłędnie drogie i nikt poza bardzo małą grupą ludzi nie wie co w nich jest. Aby sobie z tym poradzić wydawcy stają sie skrajnie konserwaatywni. Cyfrowe kopie artykułow są chronione przez zabezpieczenia DRM, często z wyraźną datą wygaśnięcia i ograniczeniami drukowania/kopiowania. Autorzy muszą podpisywac umowy, w których zobowiązują się nie umieszczać artykułow ani draftów w internecie. (Sage pozwala autorom na publikację preprintów na swojej stronie po upływie roku od publikacji, nie wcześniej). Wydawcy starają się dodatkowo ograniczać kopiowanie artykułów i drugi obieg, nawet na użytek podczas zajęć.

Boyd wypunktowuje również istotne kroki, które środowisko naukowe powinno podjąć, aby wesprzeć ruch Open access. Autorka proponuje m.in. aby wszyscy naukowcy z zaawansowanym stażem publikowali jedynie w czasopismach Open Access. Dzięki temu będą wzmacniać pozycję tych czasopism. Zachęca komisje analizujące dorobek naukowy aby doceniały również publikacje w tytułach OA. Agencje finansujące namawia, aby narzucały obowiązek publikowania otwartych publikacji. Wszystkich naukowów zachęca, aby cytowali jak najwięcej publikacji będących w wolnym dostępie.

Harvard zagłosował na tak!

Kolejna dobra wiadomość - we wczorajszym głosowaniu profesorowie wydziału Arts and Sciences uniwersytetu Harvarda zadecydowali o wprowadzeniu polityki Open Access w stosunku do artykułów autorstwa pracowników wydziału. O całej sprawie pisał już dziś Edwin Bendyk. Metoda wybrana przez Harvard wymaga od naukowców wydania zgody na umieszczanie artykułów w specjalnie do tego celu stworzonym repozytorium. Wszystkie następne kroki związane z samym procesem dodawania tekstu do repozytorium będą wykonywane przez pracowników uniwerstytetu. Profesorowie, którzy nie wyrażają zgody na publikację w repozytorium muszą to wyraźnie zaznaczyć. Dzięki praktyce opt-out takie repozytorium może liczyć na szybki przyrost tekstów (mała liczba artykułów to częsty problem repozytoriów OA).
Mózgiem inicjatywy jest Robert Darnton, dyrektor Biblioteki Harvardu, który w dniu głosowania opublikował specjalny manifest The Case for Open Access.

Ten krok ma szansę wpłynąć na cały krajobraz nauki. Rewolucja w komunikacji wiedzy wywołała sprzeczności w samym sercu akademickiego życia. My akademicy tworzymy treść czasopism naukowych. Oceniamy artykuły jako recenzenci, pracujemy jako redaktorzy. Jednak wydawcy zmuszają nas abyśmy kupowali własną pracę, w formie drukowanej, za astronomiczne sumy. Cena subskrypcji wielu czasopism przewyższa dziś 20000 $ rocznie.[...]

Podejmując decyzję wspierania otwartego dostępu do artykułów Faculty of Arts and Scineces wspiera ideę otwartości w ogóle. Podejmując wysiłek jak najszerszego rozprzestrzeniania publikacji, FAS wzmocni pozycję Harvardu. Biblioteka Uniwersytecka odgrywa w tym procesie kluczową rolę. Dalecy jesteśmy od ograniczania dostępu do jej zasobów dla wybranych. Biblioteka dygitalizuje wybrane kolekcje, udostępnia je przez internet, współpracuje z Google przy dygitalizacji książek będących w domenie publicznej. Głosująć na tak, Harvard udostępni najnowsze publikacje na tej samej zasadzie jak udostępnia wiedzę zebraną w murach biblioteki od 1638 roku.

Raport o zastosowaniu licencji CC do informacji publicznych

Creative Commons Holandia i Institute for Information Law opublikowali w zeszłym tygodniu raport z badań na temat wykorzystania przez agencje rządowe licencji CC do informacji sektora publicznego (Public Sector Information definiowane przez Komisję Europejską to dokumenty takie jak bazy danych, mapy cyfrowe, informacje meteorologiczne i inne materiały zbierane przez agendy rządowe). W prawie 100-stronicowej publikacji autorzy bardzo wnikliwie analizują różne rodzaje licencji i ich przydatność do licencjonowania szczególnego rodzaju materiałów. Jak się okazuje najbardziej wskazane i kompatybilne z najnowszymi rozporządzeniami Dyrektywy Europejskiej o PSI są najmniej restrykcyjne licencje CC, takie jak  Uznanie Autorstwa (CC-BY) czy Dedykacja na Rzecz Domeny Publicznej (raport powstał przed ogłoszeniem konsultacji w sprawie licencji CC0).

Biorąc pod uwagę wskazania Direktywy PSI, która zaleca ułatwianie ponownego wykorzystania informacji, licencje Creative Commons wydają się właściwym narzędziem do realizacji tego celu. [...] Internetowy proces licencjonowania jest zestandaryzowany i umożliwia proste przeszukiwanie treści. Teoretycznie wszystkie licencje CC są kompatybilne z Dyrektywą PSI, jednak nie wszystkie w najlepszy sposób pozwalają realizować wartości promowane przez Dyrektywę. Problematyczne stają się te licencje, które zawierają warunek non-commercial i non-derivatives, gdyż ograniczają dalsze wykorzystanie treści.[...] Dlatego najbardziej kompatybilne są licencje CC-PD i CC-BY.

Dobry początek roku

Ten rok zaczął się dla ruchu Open Access bardzo dobrze. Podsumowanie styczniowych kroków milowych znajduje się w lutowym Newsletterze Petera Subera. W styczniu zadebiutował również sponsorowany przez SPARC blog o OA dla studentów - Open Students. SPARC równolegle uruchomił kampanię The Right to Research, która ma promować OA wśród studentów (nie ukrywajmy - głównie amerykańskich) i nakłaniać ich do wywierania nacisku na profesorów i władze uczelni aby wdrażali otwarty dostęp. Dla celów akcji SPARC opublikował również broszurę informacyjną. Przy tej okazji Stevan Harnad napisał specjalne wprowadzenie do idei Open Access skierowane do studentów, które jest świetnym skrótem podstawowych założeń ruchu - polecam.

Następne wpisy »